73
Duszę się na tym blogu. Stał się za bardzo osobisty w chwili gdy potrzebowałabym anonimowości. Za dużo spraw, za dużo myśli, za dużo się dzieje. A czuję, że muszę pisać. Muszę, no. Zmieniam miejsce pobytu. Zainteresowanych proszę o kontakt na maila.
Elik
2008-11-09 21:55:16
skomentuj (1)
72
Jest cudnie. Jestem umówiona dziś z Herbacianą i Meg. Będzie na pewno kawa i naleśniczki i ploteczki i już chodzę od rana z uśmiechem. W poniedziałek powtórka z moją kochaną DQ. Jest cudnie, cieszę się jak dziecko. Słońce świeci, żyć się chce.
Poza tym wczoraj pół wieczora siedziałam zawinięta w koc po uszy i z kakałkiem. Miałam jechać na niemiecki, ale stwierdziłam, że nie dam rady. Że mam gorączkę, że bolą mnie oczy i głowa i nogi i brzuch i WSZYSTKO i po prostu się z domu nie ruszę bo nie. Trzepało mną jakieś przeziębienie/osłabienie/zmęczenie/PMS. W końcu @ przyszła, ja się przespałam, przez noc wszystkie objawy niepożądane ustąpiły. Rano zrobiłam LH, wieczorem zaczynam brać tabletki. Urlop na przyszły piątek podpisany. Super.
A do tego rodzice podarowali nam mikser. A G. dała znać gdzie kupić chili czyli znowu myślę o ciasteczkach.
A z innej beczki; mieszkamy praktycznie przy jednej z główniejszych uliczek mojego miasteczka. Tak, uliczek i miasteczka. Ale. No właśnie, zbliża się Wszystkich Świętych a że po drugiej stronie uliczki jestchyba najgłówniejszy cmentarz, miasto zabrało się za remont uliczki, robienie chodzników i miejsc parkingowych. I nie wiem czy chcą skończyć do jutra, czy może dlatego że to jedna z główniejszych uliczek i raczej w godzinach szczytu używana. W każdym razie w dzień nie można wyłączyć jednego pasa, bo całe miasteczko by się zatkało, więc co robią drogowcy? A na przykład zaczynają swoje prace pt. zrywanie asfaktu o 22 lub 23. Jest bosko. Pod naszym oknem ostatnio taka maszyna do zrywania asfaltu pracowała do 4 co najmniej. Wiem, bo o tej 4 się obudziłam i poszłam się napić. I tak przez cały ubiegły tydzień; jak nie zrywanie asfaktu to wypompowywanie gulikaalbo inne dziwne głośne czynności.
Elik
2008-10-31 12:50:47
skomentuj (2)
71
No i chudnę. Schudłam już 2 kg. Wcale się nie odchudzam, jem normalnie. Z tą różnicą tylko, że pożeram słodkie. Bo mi cukier spada. Jedna laseczka mi napisała, że mam duże wahania cukru bo m. go obniża i powinnam przejść na dietę by te wahania zminimalizować. Bez chleba, kartofli, mącznych rzeczy etc. i słodyczy. Jeść mało a często. I ma rację. No i spoko, ja już na takiej diecie byłam i czułam się wspaniale. Ale teraz z tą moją chcicą na słodkie? No nie wiem, nie wiem. Z drugiej strony jak nie zrobię porządku z tym cukrem to będzie dalej jak jest. A poza tym chcę dostać okres. DZISIAJ koniecznie, najpóźniej jutro bo inaczej moje piękne wyliczenia i termin usg szlag trafi. A poza tym bolą mnie oczy. Wczoraj pół dnia robiłam taką wredną tabelkę w excelu z milionem pozycji i numerków i dostałam oczopląsu. I tak te moje oczy popląsały że odpląsać nie mogą. Normalnie zaram umrę chyba. Nieee, normalnie to pójdę się za chwilę przejść bo komputer mnie słabi. No tak, tylko że pracuję przy komputerze a jest dopiero 8.58 rano! A!A!
Elik
2008-10-29 08:59:28
skomentuj (0)
70
Jest pięknie! Po pierwsze; Zafundowaliśmy sobie romantyczny sobotni wieczór i normalnie uwielbiam mojego męża! Uwielbiam po tysiąckroś.
Po drugie; W niedzielę pojechaliśmy na Wielką Raczę z Sis i familią. Było cudnie, jesiennie a tą halę na Raczy normalnie kocham! Leżeliśmy w trawie przez jakieś półtorej godziny. Bo było pięknie i błogo. I leniwie. Słońce grzało, liście szumiały i te widoki! Niezapomniane. A potem pizza w Milówce.
Po trzecie; wróciłam z pracy, zssułam szpilki, zrzuciłam biznesową sukieniunię od spotkań z klientami i wskoczyłam w dżinsy. Jest dobrze. Taki dostawca przyjechał, że och. Gdybym była jeszcze w liceum to bym się zaraz w nim zabujała po uszy. A tak, sympatycznie nam się rozmawiało; byle jeszcze się zgodził na to co ja chcę i będzie git. W każdym razie poranny stres się ulotnił, teraz jeszcze czekam aż mi się podgrzeje resztka zapiekanki. I byle do piątku. Ale humor mam znakomity.
Ciasteczek z chili nie upiekłam, bo nie mogę dostać nigdzie chili w płatkach tudzież innych kawałkach, a nie mielone.
Poza tym mam dziwne dolegliwości. Taaa..wszystko przez takie jedne tabletki, które biorę a które mają obniżyć poziom glukozy w krwi. No i chyba obniżają, ale efekt czasem jest taki, że jak jestem głodna i nie zjem czegoś ZARAZ to momentalnie robi mi się niedobrze. I to baaardzo niedobrze. Więc chodzę z kanapką w torebce. Trzeba sobie radzić, a co.
Elik
2008-10-27 17:09:37
skomentuj (0)
69
No więc na Jasień ostatecznie nie jedziemy. Nie tylko ja mam lenia, inni też a T. w sobotę pracuje więc i tak kicha. Za to w niedzielę jedziemy z Sis i familią chyba na Wielką Raczę. Liczę na jesienne słońce i dobrą zabawę. Dzisiaj będę słomianą wdową. T. jedzie przewozić z Ronem jakąś lodówkę z jednego mieszkania do drugiego. Może zrobię zapiekanki? Zastanowię się. Poza tym oszczędzamy. Jak dobrze pójdzie to w tym miesiącu uda nam się wyjść z debetu - jeszcze ponorweskiemu-powypadkowemu.
W pracy robota i stres a dodatkowo plotki o złych czasach i zwolnieniach; generalnie źle się dzieje. I nie ma to nic wspólnego z tym całym kryzysem o których media trąbią. W zeszłym tygodniu było jakieś potajemne spotkanie; prezes+dyrektor+kadrowa. Podobno oceniali pracowników i ustalali plan zatrudnienia. Każdy trzęsie tyłkiem. A ja potrzebuję teraz stałej pracy i stałego dochodu.
Elik
2008-10-24 08:26:35
skomentuj (2)
68
Dziś G. przyniosła mi przepis na czekoladowe ciasteczka z chili. Mam przeogromną chęć upiec je na Święta. Poza tym dużo roboty i wielki leń. Słońce zagląda przez okno i kusi, ale nie nie. Na Jasień jechać mi się w ten weekend tak nie chce i zamierzam siedzieć cicho w tym temacie, ciiii, może wszyscy zapomną. Chociaż słońce kusi i kusi. Koronki, obcasy i pełnia kobiecości. Obiadu dzisiaj nie gotuję, bo nie.
I mam cudownego męża!
Elik
2008-10-21 14:25:28
skomentuj (2)
67
Weekend był przecudny. Naprawdę bardzo takiego potrzebowałam. Wyjazd w Beskid Śląsko-Morawski; Girowa, sesmażany syr i nocleg na Severce, w niedzielę Filipka; wspaniałe placki i ciemne piwo, Stożek, lody w wiślańskiej Janeczce. Jesienny Beskid jest cudny, przekolorowy, szuranie liściami, kasztany, promienie słoneczne, wędrowanie z plecakiem i całym majdanem. Do tego wspaniała ekipa. Bardzo odpoczęłam psychicznie, oderwałam się na cały weekend od problemów, od pracy, od myślenia. Liczyło się tylko tu i teraz; wspólne wędrowanie, śmiechy, rozmowy. Jestem szczęśliwa i zmęczona. Pozytywnie zmęczona. I strasznie wysuszona.
Elik
2008-10-20 10:37:34
skomentuj (1)
|
|